pokłosie konsultacji

  Dziś nadchodzi czas na podsumowanie spotkania konsultacyjnego, które odbyło się w czwartek. Mieszkańcy, przedstawiciele władz i szefowie wydziałów w Ratuszu topisali. Dotarli również przedstawiciele mediów. Postarama się rozłżyć na czynniki pierwsze całe spotkanie i dorzucić garść opniii i własnych przemyśleń.

Godzina 17 – była ogromnym wyzwaniem, dziś raczej wszyscy mają obowiązki do późniejszych godzin, a jak się przekonałem na włąsnej skórze dojazd musiałem realizować objazdem przez Klebark Mały, Klewki, Szczęsne, Stary Olsztyn , bp. Płoskiego, Witosa i Kanta – decyzja okazała się słuszna, cześć przedstawicieli urzędu utknęła w korkach i dotarła z opóźnieniem. Następne konsultacje należy planować najwcześniej o 18 – korki przerzedną

Ocena przygotowania – informacje ukazały się z dostatecznym wyprzedzeniem, moderator radził sobie z materią (o niuansach można wyczytać w poście „nie zabijajcie konsultacji”) na tym spotkaniu również mieliśmy „powtórkę z rozrywki”.

Zawsze w przypadku odnoszenia się do konsultacji warto przypomnieć „kanon zasad” jakie powinny przyświecać organizacji konsultacji społęcznych i spór w jaki wszedłem z Prezydentem w sprawie ich przeprowadznia (pismo i procedura opisana w uchwle politycznej, bo merytoryka przemawiała za, w wyniku tego działania mamy uchwałę, która może nie jest wzorcowa ale daje fundament do działania).

Wadą spotkania był fakt, że dyskutowaliśmy o szczegółowym rozwiązaniu. Przecież nie jest problemem brak przedłużenia Wilczyńskiego do Warszawskiej tylko brak kolejnego dogodnego wyjazdu z południowej części Olsztyna.

Narysowali projektanci przebieg wg. wytycznych ratusza – i tu jest kardynalny błąd, bo powinni w swoich rozważaniach zaproponować wachlarz rozwiązań najlepszych z punktu widzenia obserwatora z zewnątrz, a nie starać się wpisać tylko w wytyczne ratusza. Zabrakoło wizji rozwiązującej problem, zaakcentuję nie jest problemem brak przedłużenia W-W tylko niedrożność funkcjonującego układu komunikacyjnego obsługującego południe Olsztyna.

Projektantów można było już raz spotkać na konsultacjach, były to konsultacje w sprawie ul. „Nowobałtyckiej” – otwarcie przyznali, jakie dostali zlecenie i co zrobili.

W swojej krótkiej wypowiedzi zaakcentowałem kilka spraw:

  1. Problemem jest niedrożność systemu komunikacyjnego a nie brak takiej czy innej drogi.
  2. Konieczne jest nawiązanie współpracy (a dobre przykłady mamy) z Gminą Stawiguda – najbliżej i najtaniej może się okazać – prosta linia Bukowskiego – Warszawska
  3. Szukając najlepszych rozwiązań nie musimy powodować kolejnych – rozwiązujemy problem a nie tworzymy nowych.
  4. Więcej otwartości – kreatywnego myślenia, a nie sztampowego działania.

O konieczności moderowania dyskusji pisałem już wcześniej, mówiłem o tym zarówno na komisji jak i bezpośrednio z Prezydentem. Niestety moderator miał sporo pracy – nawet ukułem takie powiedzenie: nikt tak sobie sam w stopę i kolano strzelić nie potrafi jak radny PiS. Znów była pyskówka i raczej wypowiedzi poza tematem. Po co? Zażenowanie na sali było wszechobecne – nie o to przecież chodzi.

Czekam na spotkanie władz miasta z sąsiadami ze Stawigudy i ustalenia. Będę podejmował działania by podnieść rękawicę, uszyć coś na miarę i poprawiającego sytuację a nie coś co będzie powodowało kolejne problemy.

Do następnego spotkania konsultacyjnego.

 

Facebooktwitterlinkedinby feather
Facebooktwitterlinkedinby feather

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *