czarny scenariusz ACTA

Dziś skierowałem swoją uwagę na ACTA, nie opierałem się na tylko na opiniach internautów, zanim zacząłem się z nimi zaznajamiać przeczytałem polskojęzyczną wersję traktatu międzynarodowego, który ma być ratyfikowany przez Polskę, a co za tym idzie ma nas wszystkich zobowiązywać.

Kolejny raz potwierdziła się teza, że wielki brat wprowadził nas na manowce – to co się działo bardzo źle świadczy zarówno o świadomości Polskiej elity politycznej jak również poziomie na forum unijnego ustanawiania prawa. Niby niewielki dokument, wręcz podsumowanie, usankcjonowanie pewnych praktyk już istniejących. Jednak diabeł tkwi w szczegółach – to prawo będzie brzemienne w skutkach. W kilku zdaniach jako były Prezes Olsztyńskiego Stowarzyszenia Informatyków się do tego odniosę.

Najpierw kwestia informatyczna – ratyfikacja umowy międzynarodowej cały ciężar ekonomiczny zabezpieczenia informacji o ruchu w sieci spadnie na dostawców łącz z internetem, koncerny międzynarodowe sobie z tym poradzą, mają środki techniczne i finansowe by sobie z tym poradzić, zwiększy się obsługa udzielania informacji o użytkownikach – wypłyną w świat korporacji nasze dane i naszych znajomych w imię art 11 ACTA w brzemieniu;

Bez uszczerbku dla prawodawstwa Strony dotyczącego przywilejów, ochrony poufności źródeł
informacji lub przetwarzania danych osobowych, każda Strona zapewnia swoim organom sądowym, w
cywilnych procedurach sądowych dotyczących dochodzenia i egzekwowania praw własności
intelektualnej, prawo do nakazania sprawcy naruszenia lub domniemanemu sprawcy naruszenia, na
uzasadniony wniosek posiadacza praw, by przekazał posiadaczowi praw lub organom sądowym,
przynajmniej dla celów zgromadzenia dowodów, stosowne informacje, zgodnie z obowiązującymi
przepisami ustawodawczymi i wykonawczymi, będące w posiadaniu lub pod kontrolą sprawcy
naruszenia lub domniemanego sprawcy naruszenia. Informacje takie mogą obejmować informacje
dotyczące dowolnej osoby zaangażowanej w jakikolwiek aspekt naruszenia lub domniemanego
naruszenia oraz dotyczące środków produkcji lub kanałów dystrybucji towarów lub usług
stanowiących naruszenie lub domniemane naruszenie, w tym informacje umożliwiające identyfikację
osób trzecich, co do których istnieje domniemanie, że są zaangażowane w produkcję i dystrybucję
takich towarów lub usług oraz na identyfikację kanałów dystrybucji tych towarów lub usług.
 

Tłumacząc na nasze – będąc podejrzanym o ściągniecie np mp3 – twoje dane, mail (może go ściągając podałeś), oraz wszystkie adresy mailowe z Twojej skrzynki pocztowej mogą zostać przekazane na wniosek do posiadacza praw – bo przecież mp3 mogłeś znajomym przesłać. Totalna inwigilacja zwłaszcza na podstawie ‚domniemanego naruszenia”

By to wszystko zabezpieczyć, obsługę techniczną przepisów – trzeba będzie wydać miliardy, i to nie z kieszenie właścicieli praw, ale z naszej kieszeni użytkowników internetu.

Czarno widzę los małych dostawców internetu, nie udźwigną kosztu obsługi rejestracji zdarzeń w sieci, nie udźwigną obsługi wniosków posiadaczy praw.

Nastąpił odpływ zysków z wytwórni fonograficznych, sprawdźcie kto jest liderem ACTA, kto walczy i lobbuje o wyciąganie naszych pieniędzy.

Może trzeba wrócić do nagrywania piosenek z radia, bo net zaraz się wyczyści, serwery udostępniające teledyski przeniosą się do internetowego podziemia.

To co się teraz dzieje uznaję, za pierwszy etap cyberwojny. Miliardy zamiast na rozwój pójdą na ochronę obozu ACTA przed cyberatakami oburzonej społeczności globalnego internetu. Dalsza eskalacja może doprowadzić do utworzenia dwóch obozów – podziemia internetowego, walczącego o utrzymanie wolności w sieci, i cyberpolicji walczącej o kasę korporacji. Ma powstać prawo, które daje dostęp do niewyobrażalnej władzy – otwiera furtkę, by zastukali do Twoich drzwi i zażądali kasy za mp3, dzwonek Twojej komórki z dostępem do internetu.

To wywoła lawinę pozwów, nakręci biznes egzekucyjny, umożliwi korporacjom dostęp do wszystkich danych domniemanego przestępcy, a za takiego mogę się ja również uważać – bo prowadzę bloga i podlinkowałem do wielu plików mp3 i wideo. Czy jestem bezpieczny? NIE.

Dziś rządzi dostęp do informacji, jeśli eskalacja konfliktu będzie postępowała w takim tempie – to się okaże, że padnie internet, nastąpi totalny chaos. Możemy wrócić do do ery przed telefonią komórkową i ery przed internetem.

O co w tym walczy Polska? o pieniądze dla Amerykańskich wytwórni fonograficznych? O prawa autorskie Amerykańskich koncernów informatycznych? Cieszę się że mam Ubuntu 😉 chociaż dzięki temu jestem spokojniejszy. Służbowy lap ma legalną windę, ale ilu z Was działa na piracie? Ilu z Was Internauci podlega pod ACTA – 95 czy 99,9% userów netu.

Chciałbym zapoznać się z komputerami służbowymi i prywatnymi zarówno Premiera jak i tych, którzy byli za ratyfikacją ACTA – chyba jako pierwszy wskażę ich nazwiska w kontekście w/w artykułu ACTA.

Oczami wyobraźni widzę już cyberpodziemie w Europie, może się okazać, że wolność znajdziemy w w Chinach, w Indiach, zmieni się układ sił na świecie, to może być początek końca obecnego porządku na świecie. Patrząc na naszą historię nigdy nie akceptowaliśmy ucisku, nigdy nie popieraliśmy okradania najbiedniejszych. Nie sądziłem, że w swoim życiu będę świadkiem, jak futurystyczna wizja świata Orwella opisana w ‚Rok 1984″ staje się rzeczywistością.

Moja czarna wizja cyberwojny to może i daleko idące gdybanie, ale to ci się dzieje dziś wokół nas nie nastraja optymistycznie, to jest walka korporacji z całym światem.

 

Facebooktwitterredditpinterestlinkedinmailby feather
Facebooktwitterlinkedinrssyoutubeby feather

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *